Hobbit, czyli wspomnienia wracają


W szkole podstawowej, na progu dorosłości, zaczytywałam się w przygodach małego hobbita o imieniu Bilbo. Dziś z wielką przyjemnością wspominam tamte dni, zwłaszcza po oglądnięciu kinowej adaptacji, pierwszej części z trzech. Byłam w kinie na wersji 3D, i bardzo się z tego cieszę, bo chociaż nie lubię tego rodzaju filmu, ten dużo zyskał. Piękna baśń, bardzo plastyczna i kolorowa, w ciekawym klimacie, innym niż Władca Pierścieni, ale ściśle spokrewnionym z nim. 


Nie byłabym sobą gdybym po oglądnięciu wersji Jackson'a nie wróciła do pierwowzoru. I po raz następny Tolkien otworzył przede mną zaczarowany świat. A historia tam zawarta była tym ciekawsza, że moja wyobraźnia wyraźnie była podsycona scenami z filmu, spisała się wspaniale. Polecam wszystkim nie tyle film, swoją drogą wybitny, co przepiękną książkę, z mnóstwem mądrych słów. Taka lektura przywraca mi wiarę w ludzi. 

"Aby coś znaleźć, trzeba poszukać. Istotnie, zazwyczaj kiedy się szuka, w końcu się coś znajduje, nie zawsze jednak dokładnie to, o co chodziło."
J.R.R. Tolkien

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Nowości

Co mnie teraz wzrusza a co rozjusza.

Blogroll

Idź w tango z losowaniem, ciekawe na jaki post trafisz.

o mnie...

...słów kilka.